Falkirk Wheel i The Kelpies-sierpień 2017

 W drodze powrotnej z naszych szkockich wakacji, odwiedziliśmy trzy miejsca. Dziś pokażę Wam dwa, które są w pewien sposób ze sobą powiązane. 

Pierwsze z nich to Falkirk Wheel. Przypuszczam, że ta konstrukcja, którą za chwilkę zobaczycie gdzieś już mogła się Wam obić o oczy, albo w TV, albo w gazetach, lub w interecie.



Z naszego kempingu w Tummel Bridge wyjeżdżamy około godziny 9 rano. Pogoda jest piękna. Szkocja jakby chciała nam wynagrodzić, że zmuszeni zostaliśmy spędzić holiday na jej włościach, a nie we Francji, gdzie mieliśmy o tej porze być. Ona chce nam pokazać, że nie będziemy żałować, że musieliśmy zmienić plany i postanowiła nas w sobie rozkochać, tak, że będziemy chcieli wrócić. 
Dojeżdżamy na parking około godziny 10. Jest on prawie pusty, ale poprzeczka przy wjeździe brutalnie sprowadza nas na ziemię-ten parking nie jest dla was. Nasze auto razem z bagażnikiem jest wyższe niż 2,1m. Parkujemy zatem przed poprzeczką, na 4 wolnych miejscach, nie dokońca wiedząc , czy tam wolno, ale żadnych znaków nie ma, że to miejsca dla jakiś uprzywilejowanych pojazdów.


Kierujemy się w stronę Falkirk Wheel. Metalowa kostrukcja wygląda imponująco. Widziałam ją kiedyś w TV i zobiła na mnie ogromne wrażenie. Chciałam ją zobaczyć na własne oczy i oto moje marzenie się spełniło.


Takimi stateczkami można sobie popływac po kanałach.
 A co to jest w ogóle ten Falkirk Wheel? Jest to obrotowe koło położone niedaleko miejscowości Falkirk, które przenosi barki, czy stateczki, jak kto woli, na swoich ramionach. Pokonuje tym samym różnicę poziomów o 24m. Można pojechać do góry, można i w dół, zależy gdzie chcemy dotrzeć. Jest to największa tego typu konstrukcja na świecie. 
A po co takie ustrojstwo za 78 milionów funtów ( tyle podobno kosztowała cała inwestycja) ktoś wymyślił i wybudował?


W miejscu tym spotykają się dwa kanały: Forth&Clyde Canal i Union Canal, które tworzyły w XIX wieku drogę transportową między Glasgow a Edynburgiem. Po II Wojnie Światowej przerzucono się na transport samochodowy a w latach 60-tych, kanały zostały zamknięte. 


Kilkadziesiąt lat później pojawiła się szalona grupka ludzi, którzy postanowili tchnąć życie w owe kanały. Zaczęto je czyścic i pogłębiać, jednak największym problemem była renowacja zaniedbanych śluz wodnych, których w tym miejscu było aż 11. Pokonywanie takiej ilości śluz zajmowało ogrom czasu, dlatego zaczęto myśleć o jakimś bardziej nowatorskim rozwiazaniu. 


Firma Butterley Engineering zaprojektowała koło o średnicy 35 metrów i o kształcie celtyckiego dwuostrzowego topora-labrysa.
Budowę rozpoczęto w 1999 roku, a już w maju 2002 zostało oficjalnie otworzone przez Królową Elżbietę II.


A jak działa owo koło? Statek wpływa do gondoli wypełnionej wodą, następnie pięć wielkich kół zębatych przekręca (w przeciwnym kierunku do ruchu wskazówek zegara) windę o 180 stopni.
Jedna łódź zostaje przeniesiona do górnego kanału, druga do dolnego. Czas przenoszenia trwa około 10-15 minut.
Windę napędza 7 silników, które zużywają podczas jednego cyklu...uwaga... 1,5kWh




Falkirk Wheel odwiedza każdego roku 400 tysięcy turystów. My niestety nie wdrapaliśmy się już na górę, aby zobaczyć jak koło wygląda z drugiej strony. Wstąpiliśmy jedynie do sklepu z pamiątkami i na plac zabaw. 

Ruszamy dalej w kierunku The Kelpies, które położone są w parku rekreacyjnym The Helix.
Te końskie łby zobaczyłam kiedyś na zdjęciach u koleżanki z pracy, która ma rodzinę w Edynburgu i często podrózuje do Szkocji. 
Musiałam sprawdzić osobiście, co to za rzeźby, a jadąc z Falkirk Wheel mieliśmy je "po drodze". 


Kelpie to w mitologi celtyckiej nadnaturalne wodne duchy, które zamieszkiwały szkockie  jeziora i rzeki. Posiadały zdolność do zmiany swoich kształtów, pojawiały się jako kobiety, ale przede wszystkim przybierały postać koni. 


Rzeźby widoczne są z drogi M9, wybudowane tuż pod liniami wysokiego napięcia. Czy ich położenie ma znaczenie? Wydaje mi się,że tak. 
Pomink jest hołdem złożonym koniom, które pracowały ciągnąc barki wzdłóż kanałów z portu w Edynburgu do Glasgow i z powrotem. XVII i XIX wiek to rozwój tej wodnej drogi. Barki załadowane były najróżnieszymi towarami od jedzenia aż po meble. Wyobrażacie sobie, jakie cieżary musiały ciągnąć te biedne konie? 

Zdjęcie pochodzi ze strony: http://www.heraldscotland.com




Rzeźby mają wysokość 30 metrów i wagę 300 ton każda. Zaprojektował je, znany szkocki rzeźbiarz, Andy Scott. 



Nasz czas tutaj powoli dobiega końca. Wracamy na parking i kierujemy się w ostatnie miejsce, które chcemy zwiedzić ostatniego dnia naszych szkockich wakacji.

Komentarze