Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2017

Częstochowa-grudzień 2017

Obraz
  Życie nie raz pokazało mi, że jest nieprzewidywalne. Dlatego staram się go nie planować z wielkim wyprzedzeniem, bo życia nie da się tak do końca ułożyć według własnego życzenia. Mijający rok rozpoczął się wielką zmianą w naszej rodzinie i wielkim przeorganizowaniem dotychczasowego sposobu życia. Wiecie, że nie lubię tu pisać o swoim prywatnym życiu, dlatego nie będę się tutaj rozpisywać o sprawach, które bloga nie dotyczą. Pewne rzeczy, na które wpływu nie mieliśmy spowodowały, że na razie z zagranicznych wyjazdów musimy zrezygnować. Czekają nas za to częste wizyty w Warszawie, z czego się nawet cieszę. Podczas mojego październikowego pobytu w stolicy Polski udało mi się załatwić bardzo ważną sprawę, w grudniu ją potwierdziliśmy, a teraz czekam tylko na wyznaczenie terminu kolejnej wizyty.  Napisałam, że życie jest nieprzewidywalne? Otóż tak, jest. To co jeszcze 2 tygodnie przed Świętami Bożego Narodzenia wydawało się nierealne do zrealizowania, stało się rzeczywistością....

Stirling Castle-listopad 2017

Obraz
  Kto rano wstaje...ten w spokoju zwiedza zamek Stirling. Docieramy na parking przed godziną 10. Oprócz nas jest może 15 samochodów. Opłaca się być zorganizowanym, o czym przekonamy się  wychodząc z obiektu.  Pomnik Roberta the Bruce, króla Szkocji.

Bothwell Castle-listopad 2017

Obraz
  Miałam ostatnio pogawędkę, już kolejną z mamą kolegi z klasy Hubcia. Pogawędkę na ten sam temat-podróży. Zobaczyła nasze zdjęcia ze Szkocji na Facebooku i zaczyna zagajać, że my to mamy tak fajnie, bo ciągle gdzieś jeździmy, a oni byli tylko w wakacje z chłopcami w Hiszpanii ( dodam od siebie, że 2 tygodnie all inclusive). Mówię do siebie, uspokój się, nie podnoś sobie ciśnienia. I odpowiadam, że widziałam jej zdjęcia na "twarzoksiążce", że byli z Andym i chłopcami u "Chińczyka" na obiedzie w niedzielę. I zaczynam tłumaczyć, że my owszem jeździmy, bo lubimy, ale nie chodzimy po knajpach. Jedzenie biorę z domu, w termosy, bo takowe posiadam i jedyny koszt to paliwo, ewentualnie lody, albo naparstek ;). Mówię do niej również, że nie byliśmy przecież w tym roku nigdzie poza UK, a mój wyjazd do Polski wie, czym był spowodowany, bo o tym już kiedyś rozmawiałyśmy. Na co ona, tak, tak wiem, ale i tak wam zazdroszczę, bo Ty wyszukujesz takie miejsca, o których ja istnieni...