Miałam ostatnio pogawędkę, już kolejną z mamą kolegi z klasy Hubcia. Pogawędkę na ten sam temat-podróży. Zobaczyła nasze zdjęcia ze Szkocji na Facebooku i zaczyna zagajać, że my to mamy tak fajnie, bo ciągle gdzieś jeździmy, a oni byli tylko w wakacje z chłopcami w Hiszpanii ( dodam od siebie, że 2 tygodnie all inclusive). Mówię do siebie, uspokój się, nie podnoś sobie ciśnienia. I odpowiadam, że widziałam jej zdjęcia na "twarzoksiążce", że byli z Andym i chłopcami u "Chińczyka" na obiedzie w niedzielę. I zaczynam tłumaczyć, że my owszem jeździmy, bo lubimy, ale nie chodzimy po knajpach. Jedzenie biorę z domu, w termosy, bo takowe posiadam i jedyny koszt to paliwo, ewentualnie lody, albo naparstek ;). Mówię do niej również, że nie byliśmy przecież w tym roku nigdzie poza UK, a mój wyjazd do Polski wie, czym był spowodowany, bo o tym już kiedyś rozmawiałyśmy. Na co ona, tak, tak wiem, ale i tak wam zazdroszczę, bo Ty wyszukujesz takie miejsca, o których ja istnieniu nie wiem.
Zatem dziś zabiorę Was do miejsca, o którym Kim na pewno pojęcia nie ma. W sumie nie ma jej się co dziwić, jest rodowitą Angielką, a nie Szkotką.
A zatem z Lockierbie, o którym napisałam ostatnio, kierujemy się w stronę Glasgow. Lubimy jeździć tą autostradą, widoki są piękne i piejemy z zachwytu, bo to nasz pierwszy raz w Szkocji o tej porze roku. Gdzieś tam na lewo jest Fort William, do którego może kiedyś uda nam się dotrzeć i zobaczyć Ben Nevis-najwyższy szczyt Wysp Brytyjskich pokryty śniegiem.
Moja znajoma, która od kilku lat mieszka w Szkocji, dała mi znać, że z okazji Świętego Andrzeja wstęp do większości zamków w weekend poprzedzający święta, jest darmowy. Trzeba jednak kupić bilet za 0 funtów i podać dane osób, które będą zwiedzały dany obiekt. Uczyniłam to jak najszybciej, bo darmowe bilety rozchodziły się bardzo szybko. Tym oto sposobem udało nam się zwiedzić dwa szkockie zamki, zupełnie za darmo.
Pierwszy z nich to Bothwell Castel, którego ząb czasu dosyć mocno nadgryzł.
Zaparkowaliśmy samochód na darmowym, niewielkim parkingu przed zamkiem. No cóż tłumów to tutaj nie widać i śniegu, który tak ładnie prezentował się podczas naszej drogi.
Podobno zamek jest jednym z ładniejszych i ciekawszych obiektów tego typu w Szkocji. Czyżby? Nie widziałam wielu zamków w tym kraju, ale jeżeli tak mają wyglądać najokazalsze ruiny w Szkocji, to powiem Wam, że się trochę zawiodłam.
Zamek, w zasadzie twierdza pochodzi z XIII wieku. Położony jest nad rzeką Clyde.
Zapraszam na spacer po ruinach.
Udało nam się wdrapać na zamkową wieżę, niestety księżniczka ma lęk wysokości i musiałyśmy szybko zejść na dół.
Jak w każdym obiekcie w Wielkiej Brytanii i tu nie zabrakło kącika dla dzieci. W małej piwniczce mali podróżnicy mogą oddać się malarskim zajęciom a rodzice na spokojnie poczytać o historii zamku. Niestety my nie skorzystaliśmy z tego dobrodziejstwa, ponieważ było zbyt zimno i chcieliśmy jak najszybciej wrócić do samochodu i napić się ciepłej herbatki.
Spoglądamy jeszcze na park, który znajduje się tuż obok parkingu. Jesień rozgościła się w w tym miejscu na dobre. Szkoda, że zabrakło słońca.
Wolicie przepuścić pieniądze na dobre jedzenie w restauracji, czy na benzynę? Wolicie doznania smakowe, czy wzrokowe? Ciekawa jestem waszego zdania.
Komentarze
Prześlij komentarz