Powoli zaczynam wracać do blogosfery. Mam nadzieję, że będę miała sporo powodów, aby tu bywać często w tym roku.
Dziś chciałam wrócić jeszcze na chwilę do zeszłego roku. Wpis będzie krótki, bo niewiele mogę napisać o tym miejscu. Pewnie jak wygram w totka to będę mogła sama osobiście je przetestować i zdam Wam wyczerpującą relację.
Wracając w listopadzie ze Szkocji  musiałam go zobaczyć. Wiatraki kocham miłością bezwzględną od 2012 roku, kiedy to pierwszy raz zobaczyłam ich niezliczoną ilość w Holandii. Robiąc plan listopadowej podróży oczywiście sprawdzałam jakie wiatraki "po drodze" możemy odwiedzić. Plany planami, a rzeczywistość swoje. Z trzech jakie miałam zaplanowane, udało mi się zobaczyć aż jeden. Ale za to jaki!



The Ducket Windmill został wybudowany w XVIII wieku. Miał dosyć dużo szczęścia w swoim dwusetnym życiu, ponieważ nie popadł w ruinę jak większość jego "kolegów".


Wiatrak możemy wynająć i w nim spędzić urlop. Jest fajną bazą wypadową do poznania północnego wybrzeża hrabstwa Northumberland, m.in. Bamburgh, Alnwick czy Holy Island. Usytuowany jest blisko autostrady A1, niedaleko miejcowości Elwick 


Nie chciałam być nachalna i burzyć spokoju wiatrakowych gości, zatem zrobiłam tylko dwa zdjęcia z ukrycia i szybko schowałam się w aucie.
Gdybyście mieli za dużo funtów i chcieli spędzić tu swoje wymarzone wakacje tutaj możecie zarezerwować nocleg: 
Gdyby Wam jednak nie było po drodze do północnej Anglii, noclegi w wiatrakach możecie znaleźć również w Grecji, Francji i Portugalii
A może są takie wiatraki w Polsce, wiecie coś na ten temat? 

Komentarze