Dom na moście i piękne widoki, czyli Ambleside i Lake District-wrzesień 2019
Obiecywałam sobie już kilkakrotnie,że wrócę do pisania...Minął kolejny miesiąc a ja nic nie napisałam. Nie, nie dlatego, że nie miałam o czym. Dopadło mnie blogowe zniechęcenie. Chciałabym jednak uporządkować wszystkie nasze podróże, bo brakuje już tutaj wpisów z wakacji w zeszłym roku, a minione też czekają na moje lepsze dni. Może jesienne długie wieczory będą moimi sprzymierzeńcami.
W jedną z wrześniowych sobót zbieramy się rano i jedziemy w kierunku Lake District, moje ulubione miejsce w północnej Anglii.
Ponieważ jestem osobą, która lubi "po drodze" coś jeszcze zobaczyć, wybrałam drogę trudniejszą, dłuższą, ale z pięknymi widokami.
Moim celem w Lake District była mała miejscowość o pięknie brzmiącej nazwie Ambleside. Kiedyś w drodze do Keswick mieliśmy okazję przez nią przejeżdżać i tak mnie zauroczyła, że postanowiłam,że musimy do niej wrócić. Było to pod koniec paździenika, my przejeżdżaliśmy późnym popołudniem i Ambleside wydawało mi się takim klimatycznym, małym, górskim miasteczkiem. Z całą pewnością światło z ulicznych lamp dodawało mu magii. Oświetlone promieniami słonecznymi jest równie urocze.
Szukając informacji o Ambleside, natknęłam się na ową budowlę ze zdjęcia powyżej ( nie, nie chodzi o tą w żółtym swetrze ;) ) . Jest to jak widzicie dom na moście-Bridge House. Dlaczego dom stoi w tak dziwnym miejscu ? Został on wybudowany w XVII wieku i był częścią sadu jabłkowego należącego do Ambleside Hall. Służył początkowo do składowania jabłek a jego położenie ma związek z tym, że właściciel chciał uniknąć płacenia podatku gruntowego (budynki znajdujące się nad wodą były z niego zwolnione) . Bridge House był w późniejszych latach sklepem, także domem dla 8 osobowej rodziny. Od 1926 roku należy do National Trust i służy jako informacja turystyczna.
Auto zaparkowaliśmy na dużym parkingu właśnie przy domu na moście, w samym centrum miasteczka. Chcieliśmy jednak zobaczyć marinę, musieliśmy zatem zrobić sobie dłuższy spacerek w jej kierunku. Niestety w dziwnych okolicznościach zaginęło mi kilka zdjęć w aparacie z samego centrum miejscowości.Nie pozostaje zatem nic innego, jak powrócić tam w przyszłości :) .
Oczywiście jeżeli mamy zbyt dużo funtów, oraz nie mamy choroby morskiej możemy wybrać się na wycieczkę stateczkiem wokół jeziora.
W drodze powrotnej wybieramy wygodniejszą drogę, żegnamy Lake District pewnie do przyszłego roku :) .
Komentarze
Prześlij komentarz