Corbridge na zakończenie 2019 roku

 To już taka nasza mała tradycja, że w ostatni dzień roku jedziemy na krótką wycieczkę. Dziś również nie mogło być inaczej. Wprawdzie nie było żadnego WOW, kiedy dotarliśmy do Corbridge, jednak spędziliśmy bardzo przyjemnie czas spacerując uliczkami tego malutkiego miasteczka. 



Corbridge położone jest nad rzeką Tyne.  W czasach rzymskich było znane jako Corstopitum lub Coriosopitum.  W chwili obecnej mieszka tu około 3700 ludzi


Samochód zaparkowaliśmy obok mostu i wolnym krokiem skierowaliśmy się do centrum miejscowości.  Dzisiejszy dzień był mroźny, ale za to od pogody dostaliśmy w prezencie  piękne słoneczko. 

Mam słabość do sklepowych witryn i zaglądałam do prawie każdego gift shopu, a w jednym z nich wypatrzyłam:


Musiałam sobie oczywiście pooglądać i podotykać każdy z kubeczków.  Żałowałam tylko, że nie było napastków.  To byłaby dopiero niespodzianka, kupić bolesławiecki naparstek w Anglii :) 

Odwiedziliśmy również mały kościółek pod wezwaniem Świętego Andrzeja. Pierwsza kaplica w tym miejscu powstała za czasów rzymskich. Natomist od 774 roku funcjonował już tutaj kościół, który  od tamtych czasów został radykalnie zmodernizowany. W 2015 roku odwiedziliśmy rzymski fort, który znajduje się tuż obok Corbridge.



Spacerując uliczkami Corbridge robiłam sobie w myślach podróżnicze podsumowanie 2019 roku. Nie był to szalony okres, nie było spektakularnych wyjazdów, nowych krajów na "mojej" mapie. Udało mi się jednak odbyć kilka lokalnych wycieczek śladami starych wiatraków (o czym piszę na moim drugim blogu: https://windmillshunter.pl/). Przede wszystkim odwiedziłam moje dwa ukochane państwa: Portugalię i Szkocję, które chyba  nigdy mi się nie znudzą :) .

Życzę Wam kochani, moi drodzy czytelnicy, aby 2020 rok przyniósł Wam same dobroci, życzę zdrowia, spełnienia marzeń i pięknych podróży ( nie muszą być dalekie) . 

Komentarze