Monchique, czyli gdzieś tam w górach Algarve-październik 2019
Kiedy słońce chowa się za chmurami i na plażowanie nie ma dobrych warunków, to pada standardowe pytanie : "Co tu robić?". Otóż moja odpowiedź Was nie zaskoczy: można przesiedzieć cały dzień w hotelowym barze, można w apartamencie gapiąc się na telefon, lub na telewizor, ambitniej-można czytać książkę, którą wrzuciło się do walizki z nadzieją, że nie będzie czasu na jej przeczytanie. Można zrobić też tak jak ja zrobiłam, tylko czy każdy się na to odważy? W 15 minut zagoniłam moją rodzinkę do auta i pojechaliśmy zobaczyć miejscowość, której nazwę widziałam na mijanych drogowskazach. Wiedziałam jedynie tylko tyle, że Monchique położone gdzieś tam w górach. Oczywiście moje tempo wyjazdu było na tyle szybkie, że nawet nie zorientowałam się, co można tam zobaczyć. Wieczorem, po powrocie okazało się (internet mi powiedział), że pominęłam dwa główne zabytki: kościół z XVI wieku i ruiny klasztoru. Jako, że do modlących się zagorzale w kościelnych murach nie należę, przeżyłam to bez większego bólu. No cóż...mieliśmy za to fajny spacer.
Jeżeli lubicie małe miejscowości, w których nie będziecie się potykać o takich jak wy, czyli turystów, podróżników, wczasowiczów (zwał jak zwał), to Monchique jest w sam raz dla was.
Miasteczko położone jest w Serra de Monchique, czyli paśmie górskim o tej samej nazwie.
Po dotarciu na miejsce pojawia się już pierwszy problem-parking w środku miasteczka jest zamknięty. Parkujemy zatem w jednej z bocznych uliczek i idziemy w poszukiwaniu toalet. To stały punkt naszych wycieczek, ale takie są uroki podróżowania z dziećmi. Jeżeli będziecie kiedyś w Monchique i będziecie musieli iść tam, gdzie król piechotą chodził, to możecie skorzystać z mojej wiedzy: toalety znajdują się w budynku informacji turystycznej,
Kiedy wyjeżdżaliśmy z naszego apartamentu nie było słońca, o czym wspomniałam powyżej, nie było natomiast zimno. No cóż, góry jak to góry potrafią nas zaskoczyć. Całe szczęście byliśmy na to przygotowani i swetry, i bluzy znalazły się na miejscu swego przeznaczenia, czyli na naszych grzbietach. Dobrze, że chociaż deszcz nas nie uraczył swoją obecnością, bo kurtki przeciwdeszczowe zostawiliśmy w apartamencie. Podobno w Monchique słońce świeci przez 300 dni w roku. No to miałam pecha, bo wybrałam się tam w jeden z tych 65 pozostałych.
Po załatwieniu najważniejszych potrzeb idziemy na taras, z którego rozpościera się widoczek na miejscowość i otaczające ją góry.
W słoneczną pogodę widoki muszą być piękne. Niestety podczas naszego pobytu w Monchique chmury rozgościły się w najlepsze i nie dostaliśmy szansy, aby zakochać się w tym miejscu.
Udaliśmy się zatem w dół miasteczka, tak na prawdę nie wiedząc, co nas dalej czeka. Schodząc widzimy dziwny mechanizm. Puste wiaderka zanurzają się w wodzie i napełnione zostają podciągnięte do góry. Okazuje się, że to system Nora, który kiedyś używany był do wyciągania wody ze studni. Niestety mechanizm napędzany był siłą zwierząt, przede wszystkim osłów.
W Monchique moją uwagę zwróciły rzeźby, a szczególnie mężczyzna otoczony innymi figurkami. Zaintrygowało mnie to, kim ów człowiek był i czy to realna postać. Okazało się, że ten człowiek nie tylko był, ale on JEST nadal. Humberto Messias urodził się w 1947 roku w Monchique i jest jednym z najważniejszych portugalskich chirurgów . Jest dyrektorem departamentu chirurgii Ocidental Lisbon Hospitals a także oddziału chirurgii w Hospital Santa Cruz . Mieszkańcy Monchique chcieli oddać hołd znanemu lekarzowi wznosząc na jego cześć posąg. Messias poprosił jednak, aby nie była to jedynie zwykła figura na piedestale. Chciał, aby pomnik ukazywał go jako część społeczności Monchique, z którą nadal się identyfikuje . Do stworzenia takiego pomnika został poproszony autor innych figur w mieście-Jorge Melicio . Rzeźbiarz postanowił przedstawić lekarza siedzącego i rozmawiającego z mieszkańcami. Rzeźby zostały wykonane z brązu i odsłonione w maju 2010 roku.
![]() |
| Rzeźby autorstwa Jorge Melicio |
Fóia jest najwyższym szczytem Algarve, liczy 902 m n.p.m . Na górze czeka na nas spory parking, restauracja, sklepy z pamiątkami:
Na sam szczyt nie wejdziemy, bo znajduje się tam baza NATO:
Co nas tu jeszcze możemy zobaczyć i po co w ogóle tu się wspinać? Otóż w słoneczny dzień z całą pewnością będziecie mieli możliwość podziwiania pięknych widoków. Mnie nie było to dane, bo niestety chmury nadal panoszyły się wśród gór.
Od czasu do czasu jednak podniosły się na chwilę do góry, ale w oddali było widać padający deszcz. Całe szczęście, że nie padało na Fóia.
Czy warto wybrać się do Serra de Monchique? Moim zdaniem warto. Przed wyjazdem sprawdźcie prognozę pogody, bo możecie poczuć lekki zawód jak ja, kiedy zamiast pięknych widoków zobaczycie chmury. Nie zapomnijcie też o kurtkach przeciwdeszczowych, bo pogoda jak to w górach bywa kapryśna.
Jeżeli z natury jesteście włóczykijami, to Serra de Monchique na pewno spełni wasze oczekiwania.

Komentarze
Prześlij komentarz