Porto-miasto nadal niespełnione-listopad 2019

 Porto moje ukochane, gdybym dostała szansę przeprowadzki z dnia na dzień, nie zawahałabym się tego zrobić. Wracam do niego  myślami zawsze wtedy, kiedy jest mi źle. Zatapiam się we wspomnieniach, aby nie myśleć o bezwzględnej rzeczywistości, która mnie otacza. Myślę jednak też o przyszłosci, o tym ile jeszcze w nim nie odkryłam, ile muszę zobaczyć, nadrobić. Dobrze, że zostawiłam sobie kilka miejsc "do spełnienia" , mam do czego wracaćBoję się jednak wziąć ołówek w rękę i zacząć te marzenia zapisywać..





W planach podróżniczych wprawdzie w tym roku Porto nie miałam, ba nawet Portugalii w nich nie było. Miały być inne miejsca, mniej lub bardziej mi znane, ale ich nie będzie... Może za rok uda się je spełnić... Doświadczenia, które wyniesiemy z tego roku nauczą nas wielu rzeczy, każdego z nas czegoś innego, bo każdy z nas ma inne priorytety i podejście do życia i całej tej sytuacji, w której się znaleźliśmy. 



W zeszłym roku jesienią, byłam na urlopie w Algarve. Bilety powrotne z Faro do Anglii były kosmicznie drogie a ja nie byłabym sobą, gdybym je kupiła. Zaczęłam zatem szukać alternatywnego lotniska skąd mogłabym wrócić na to samo lotnisko w Anglii, z którego miałam wylot. Znalazłam w Porto. No ale to dwa różne krańce państwa i tu pojawił się problem. W Portugalii byłam poza sezonem i wydawało mi się, że korzystne  połączenie z Faro do Porto będzie nierealne. Chciałam jechać z dziećmi bezpośrednim pociągiem, ale takowego nie było, a cena za bilety z przesiadką w Lizbonie nie była dla mnie satysfakcjonująca. Zresztą latanie między peronami i walizkami w 5 osób by nas wykończyło. Z pomocą przyszedł niezawodny internet. Znalazłam połączenie autobusowe, wprawdzie z przesiadką w Lizbonie, ale to był ten sam dworzec i stanowiska obok siebie. Poza tym cena również była korzystna, o 50% niższa  niż podóż pociągiem. W ten oto sposób wylądowałam po raz drugi w moim życiu w Porto.  Wprawdzie tylko na półtora dnia, ale zawsze to dłuższe wakacje.  



Capela das Almas

Dworzec Sao Bento



Majestic Cafe

Zastanawiacie się pewnie gdzie tu sens i logika. Trzeba było zapłacić więcej za bilety z Faro i w spokoju wrócić do domu, a nie próbować zaoszczędzić na samych biletach a tracąc pieniądze na transport do Porto i noclegi. Oczywiście jeżeli podróżujecie solo, albo w parze, nie miałoby to sensu.Kiedy jednak musicie kupić bilety dla 5 osób w cenie 230 f od osoby to zaczynacie kombinować, jak zaoszczędzic. Nie będę się tutaj wdawała w szczegóły, ale musicie mi uwierzyc na słowo, że to całe zamieszanie kosztowało mnie zaoszczędzonych 1000 funtów. Tyle zostało mi w kieszeni już po zapłaceniu biletów lotniczych, biletów na autobus, noclegów i zakupów w Porto. Spora różnica, prawdaTak, niestety ceny biletów powortnych  z Faro zwaliły mnie z nóg. Na koniec października w Anglii są tygodniowe ferie w szkole i ceny połączeń potrawią osiągnąć zawrotne kwoty. 

Mam nadzieję, że całe zamieszanie związane z wirusem odejdzie w końcu w niepamięć i uda nam się powrócić do normalnego życia. Czuję się już strasznie przytłoczona tą sytuacją, dobrze, że pozostają wspomnienia z podróży, bo narazie widoków na nowe wycieczki brak. 

Komentarze